Świętość dla kibica Olimpii to żółto-biało-niebieskie barwy, najcudowniejsze zestawienie kolorów jakie można sobie wyobrazić... ŻÓŁTO BIAŁO NIEBIESCY
Krótka charakterystyka
Olimpia powstała w 1945 i co oczywiste nie można napisać, że wraz z powstaniem klubu od razu pojawili się jego zdeklarowani fani i zagorzali kibice, ale faktem bezspornym jest, że jedną z pierwszych zorganizowanych grup kibicowskich na Wybrzeżu u schyłku lat 70-tych [a nawet nieco wcześniej] byli fani Olimpii. Zalążki młyna i zaczątki organizacji ruchu kibicowskiego na stadionie przy Agrikola pojawiły się w połowie lat siedemdziesiątych. Wtedy to niedługo po pierwszym awansie do II ligi powstał oficjalny "Klub Kibica", którego jednym z głównych zadań była organizacja dopingu podczas meczów Olimpii zarówno tych rozgrywnych w Elblągu, jak i na wyjazdach. W tym też okresie [jesień 1976 roku] miał miejsce największy jak dotąd wyjazd kibiców Olimpii na mecz ich drużyny poza Elblągiem. Pojedynek z Lechią w Gdańsku zdecydowało się obejrzeć na żywo aż 7000 kibiców Olimpii. Także kolejne spotkania wyjazdowe, to liczby, które w chwili obecnej wydają się być abstrakcją biorąc pod uwagę poziom i klasę rozgrywek piłkarskich - choćby blisko tysiącosobowa eskapada elblążan do Koszalina na mecz z Gwardią. Kibice Olimpii obok fanów gdańskiej Lechii i gdyńskiej Arki, to najliczniejsza i najżywiej dopingująca publika tamtych lat na polskim Wybrzeżu, mimo że klub nie odnosił takich sukcesów jak wspomniane drużyny czy choćby gdyński Bałtyk.
Nawet w czasach piłkarskiej posuchy i fatalnych występów futboliści z Elbląga zawsze mogli liczyć na wsparcie licznej rzeszy kibiców. Bo to miasto piłę lubiało od zawsze. To miasto zasługuje na dobrą piłkę!
Lechia, Arka
W latach siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych kibice ze stadionu Agrikola żyli w bardzo dobrych stosunkach z fanami z "Wolnego Miasta Gdańska" - lechistami. Na pewno spowodowane było to bliskością obu miast, aby obejrzeć najprawdę wielką piłkę, taką jak choćby mecz Lechia - Juventus Turyn w 1983, wystarczyło wyjechać do oddalonego jedynie o 60 km Gdańska. Innym determinantem takiej, a nie innej ówczesnej sytuacji było również to, iż wielu elblążan pracowało w trójmiejskich zakładach pracy, przede wszystkim stoczniach, stąd ich kontakty z gdańszczanami - kibicami Lechii były częste i bardzo dobre. Przy tej okazji wspomnieć można o meczu pomiędzy zaprzyjaźnionymi Klubami Kibica obydwu drużyn z sierpnia 1976 roku, w którym Olimpia pokonała Lechię 1-0 po golu Zbigniewa Gdańca.
Na pewno spore znacznie miała zdecydowana, jednoznaczna postawa młodych ludzi w tamtym okresie przeciwko panującej władzy, sprzeciw społeczny przeciwko rządzącym. I w Gdańsku i w Elblągu walczono o te same ideały, powstawała przeciez "Solidarność", niestety ginęli ludzie, miały miejsce strajki i protesty. To na pewno zbliżało i w jakiś tam sposób przekładało się na wzajemne relacje również kibiców piłkarskich. Stąd niejako naturalną koleją rzeczy doszło do zgody z kibicami z Gdańska.
Wobec tego, iż największym wrogiem lechistów byli kibice gdyńskiej Arki, niejako automatycznie ta niechęć do Arki i wszystkiego co z nią związane, przejęta została przez elblążan. O ile po okresie zgody wszelkie stosunki z Lechią zostały zerwane, to nie można powiedzieć, że w Elblągu pała się do gdańszczan jakąś szczególną niechęcią czy nienawiścia - wielu starszych wiekiem kibiców z rozrzewnieniem wspomina czasy zgody z Lechią. Za to Arka nigdy lubiana nie była i z pewnością nie będzie, to po prostu największa kosa kibiców Olimpii.
Nielubiani nr 2 - Stomil z Olsztyna
Drugim, wykreowanym niejako w międzyczasie wrogiem, stał się olsztyński Stomil. Ekipa, która na kibicowski szlak weszła sporo później niż kibce Olimpii. Dosyć powiedzieć, że jeszcze w 1992 podczas meczu Olimpii ze Stomilem w Olsztynie widać było doskonale, że stomilowcy są dopiero na etapie chwytania "o co w tym wszystkim biega", organizacji. Inna sprawa, że ich rozwój i w konsekwencji uzyskanie czasowej przewagi nad elblążanami przebiegł w iście expresowym tempie. Drużyna piłkarska z niewiele przecież większego od Elbląga miasta [a w swej historii dużo mniej znaczącego, dopiero w powojennych latach nadrabiającego zapóźnienia względem nas] zaczęła odnosić dużo większe sukecesy niż Olimpia. Ba, sukcesy które nigdy nie były udziałem elbląskiej drużyny. Stomil wyrósł jakby naturalnie na zagrożenie: awans do I ligi, gra w niej przez kilka sezonów, spore rzesze kibiców, które na pewien czas [na szczęście niezbyt długi ;-]] zmonopolizowały bliższą i dalszą okolicę. Do tego, co również miało pewne znaczenie, odciągnięcie lokalnego biznesu wyłącznie do Olsztyna, do sponosorowania tamtejszej piłki. Doszło w pewnej chwili do tak absurdalnej sytuacji, że w Elblągu największy klub miasta Olimpia dołował w IV lidze ledwo wiążąć koniec z końcem [w zasadzie go nie wiążąc, gdyż systematycznie powiększał zadłużenie], a olsztyński klub utrzymywany był z powodzeniem w pierwszej lidze przez elbląską firmę [sic!]. To musiało budzić i budziło irytację elbląskich fanów. Stąd z mety Stomil zaraz po Arce wyrósł na nr 2 na kibcowskiej liście nieprzyjaciół.
Sztama - Legia Warszawa i Zagłębie Sosnowiec
Skoro wrogowie mocni [Arka zawsze, Stomil w pewnym momencie również], to i przyjaciele powinni reprezentować najwyższy poziom. Tak się złożyło, że zarówno Legia Warszawa jak i od niedawna [oficjalnie, bo nieoficjalnie już od kilkunastu lat] Zagłębie Sosnowiec, to renomowane ekipy kibicowskie z najwyższej półki. Takich zgód może pozazdrościć elbląskim fanom każdy klub w Polsce, a szczególnie kilka z najbliższej okolicy ;-], cokolwiek innego nie starałyby się te ekipy dowodzić choćby na swoich stronach internetowych, gdzie bardzo często jeszcze deprecjonuje się układ Olimpii z Legią czy Zagłębiem. Wspólne kontakty cały czas zyskują na intensywności to już nie tylko oglądanie meczów swoich drużyn czy reprezentacji Polski, ale nawet spędzanie wczasów czy zabaw w okresie sylwestrowo-karnawałowym. Wymiernym odzwierciedleniem wzajemnych doskonałych stosunków na linii Elbląg - Warszawa - Sosnowiec są częste odwiedziny na meczach poszczególnych ekip, a także uczestnictwo w turniejach kibiców, takich choćby jak ostatni II Międzynarodowy Turniej Kibiców zorganizowany po raz drugi w Stolicy przez fanów warszawskiej Legii. Wszystko w myśl zasady: Elbląg - Sosnowiec - Warszawa = WSPÓLNA SPRAWA!
Więcej o naszych przyjaciołach tutaj
|