| 2010-02-07 godz. 21:56 |
| Sparing: Gryf Wejherowo - Olimpia 1-4 |
W piątym meczu sparingowym w trakcie zimowych przygotowań pokonała 4-1 (1-0) trzecioligowy Gryf Wejherowo. Bramki dla żółto-biało-niebieskich zdobyli Honorat Stróż (2), Andrzej Matwijów i Mateusz Kołodziejski. Kolejny sparing rozegrany będzie w najbliższą środę 10 lutego o godz. 15 w Malborku z Zatoką Braniewo.Po meczu trener Olimpii Tomasz Arteniuk powiedział w którym miejscu przygotowań znajduje się obecnie Olimpia oraz podsumował zwycięstwo nad III-ligowym Gryfem Wejherowo: - Od tygodnia pracujemy nad zgrywaniem zespołu i taktyką. W zeszłym tygodniu widoczne były pozostałości po ciężkim okresie przygotowawczym, w którym pracowaliśmy nad siłą i wytrzymałością. W tej chwili z treningu na trening, ze sparingu na sparing jest coraz lepiej. Najważniejsze jest to, że zawodnicy starają się realizować to nad czym pracujemy. Po dzisiejszym sparingu trzeba powiedzieć, że nadal mamy wakat na pozycji ofensywnego zawodnika. Teraz muszę się głęboko zastanowić, gdyż dzisiaj dał mi do myślenia Michał Pietroń, który wyraża akces gry w tym zespole od dłuższego czasu, ale przede wszystkim kwestia Piotrka Kołca, który bardzo dobrze zaprezentował się w dzisiejszej grze. W pierwszej połowie sparingu z Gryfem dużym plusem była próba utrzymywania się przy piłce, była próba pieczołowitości w grze. Na pewno plusem były również próby wypracowywania akcji, czasami niestety źle wykonywane przez defensywnych pomocników, w momencie kiedy można było wybrać partnera lepiej ustawionego. Mieliśmy z tym dylemat. Mimo tego mieliśmy 5,6 stuprocentowych sytuacji. Pierwszą połowę zakończyliśmy bramką otwierającą wynik, co również jest ważne. W drugiej połowie, w momencie kiedy strzeliliśmy drugą bramkę, na boisko wszedli nowi zawodnicy i wkradł się chaos. Zawodnicy poczuli, że mogą zaaplikować rywalowi o wiele więcej bramek i na pewno było dużym minusem to, że doprowadzali do chaosu. W akcjach ofensywnych chciało brać udział siedmiu zawodników, co jest przesadą. Zbyt często próbowaliśmy prostopadłym, natychmiastowym podaniem wypuścić partnera na pozycję. Wzrosła wtedy liczba strat, wzrosła liczba zagrań niecelnych. To spowodowało, że zaczęliśmy grać „akcja za akcję” i to był bardzo duży minus. Cieszy natomiast wykańczanie akcji, cieszą zdobywane bramki. Oceniam, że z punktu widzenia całego meczu mogliśmy bramek nastrzelać więcej, ale denerwuje mnie, że zawodnicy w pewnym momencie dopuszczają do chaosu i nie potrafią zapanować nad emocjami. Na dzień dzisiejszy uważam, że poziom taktyczny zawodników i próba realizacji zadań jest na bardzo wysokim poziomie i to cieszy. Protokół meczowy |
| |
| Źródło: własne |
| |
| Dodał: Redakcja |
| © 2005-2009 www.e-Olimpia.com |